Wieża Ciśnień Lubin

W Lubinie stoją dwie wieże ciśnień, które choć powstały w różnych epokach, razem tworzą ciekawy przykład ewolucji miejskiej infrastruktury. Starsza z nich, wybudowana w latach 1905-1906, to zabytkowa konstrukcja firmy braci Huber z Wrocławia. Nowsza, zwana „Kielichem”, nigdy nie pełniła swojej pierwotnej funkcji – zamiast tego stała się w 1996 roku najwyższą ścianą wspinaczkową w Polsce.

Wieża Ciśnień Lubin
Grabowa 31A, 59-300 Lubin
★ 5.0
Lubin to miejsce, gdzie historia spotyka się z nowoczesnością dzięki dwóm niezwykłym wieżom ciśnień. Starsza, z 1906 roku, zachwyca architekturą, a młodsza, znana jako 'Kielich', przyciąga wspinaczy z całej Polski. Obie wieże to nie tylko zabytki, ale także fascynujące przykłady ewolucji miejskiej infrastruktury, które warto zobaczyć na własne oczy.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • zabytkowa architektura z początku XX wieku
  • najwyższa ściana wspinaczkowa w Polsce
  • unikalny kształt wieży 'Kielich'
  • trasy wspinaczkowe dla każdego poziomu
  • piękne widoki z okolicy

Historia wieży z początku XX wieku

Miejska wieża ciśnień przy ul. Grabowej powstała jako element nowoczesnego systemu wodociągowego, który miał zapewnić stabilne dostawy wody dla rozwijającego się ośrodka górniczo-przemysłowego. Firma braci Huber specjalizowała się w konstrukcjach żelbetowych – to oni zbudowali między innymi most Śląski na Odrze czy halę targową we Wrocławiu.

Konstrukcja opiera się na ośmiokątnej betonowej podstawie wysokiej na 5 metrów, z imitacją przypór częściowo wykonanych z piaskowca. Niestety, w okresie powojennym większość tych elementów została rozkradziona. Wyżej trzon przechodzi w przekrój koła i jest zbudowany z cegły klinkierowej obłożonej licówką. Na trzonie znajduje się żelbetowy ruszt, którego końce wystają ponad metr poza obrys podstawy, a zbiornik obudowano szkieletową konstrukcją żelbetową wypełnioną cegłą. Dach pokrywa dachówka karpiówka, a na szczycie widnieje wywietrznik o średnicy 2,5 metra.

Wieża została wpisana do rejestru zabytków, co chroni ją przed rozbiórką i narzuca zasady ewentualnych prac remontowych. To jeden z nielicznych zachowanych przykładów architektury przemysłowej z początku XX wieku w regionie.

Firma braci Huber z Wrocławia była pionierem w budowie konstrukcji żelbetowych na Dolnym Śląsku. Ich doświadczenie w tego typu inwestycjach sprawiło, że lubińska wieża ciśnień zachowała się w stosunkowo dobrym stanie mimo upływu ponad 120 lat.

Wieża „Kielich” – od niewykorzystanej inwestycji do ściany wspinaczkowej

Znacznie ciekawszą historię ma druga wieża, znajdująca się na osiedlu Przylesie przy ul. Kukuczki. Ta 34-metrowa konstrukcja nigdy nie spełniła swojej pierwotnej funkcji wodociągowej. Zamiast tego w 1996 roku ktoś wpadł na pomysł, żeby przystosować ją do wspinaczki – i to z imponującym rezultatem.

Charakterystyczny kształt wieży, która na wysokości 19 metrów rozszerza się przyjmując formę kielicha, stał się jej znakiem rozpoznawczym. To właśnie ta nietypowa konstrukcja sprawiła, że wspinaczka tutaj jest wyjątkowo wymagająca – znaczne odchylenie ściany od pionu zwiększa trudność. Na obwodzie budowli wytyczono trasy wspinaczkowe, które przez lata przyciągały wspinaczy z całej Polski.

W 2016 roku „Kielich” był uznawany za najwyższą wieżę wspinaczkową w Polsce, a być może nawet w Europie. Wysokość 34 metrów i przewieszona konstrukcja to prawdziwe wyzwanie nawet dla doświadczonych wspinaczy.

Co można zobaczyć i doświadczyć

Obie wieże można podziwiać z zewnątrz bez problemu – spacer po okolicy pozwala docenić ich architekturę i wyobrazić sobie, jak wyglądało miasto ponad sto lat temu. Starsza wieża przy ul. Grabowej imponuje solidną konstrukcją i detalami charakterystycznymi dla początku XX wieku. Warto przyjrzeć się ośmiokątnej podstawie i pozostałościom po piaskowcowych przypórach.

„Kielich” z kolei jest czasami udostępniany dla zwiedzających. Po wejściu do trzonu można wspinać się wewnętrznymi stalowymi schodami aż na szczyt, skąd roztacza się panorama miasta i okolic. To niezła opcja dla tych, którzy chcą zobaczyć Lubin z lotu ptaka bez konieczności wspinania się po zewnętrznej ścianie.

Dla wspinaczy wieża na osiedlu Przylesie to miejsce kultowe. Choć informacje o aktualnej dostępności tras wspinaczkowych warto sprawdzić przed wizytą, sama możliwość zobaczenia tak nietypowej konstrukcji przystosowanej do tego celu jest interesująca. Nie każdego dnia widzi się wieżę ciśnień zamienioną w ścianę wspinaczkową.

Dla kogo te miejsca

Wieże ciśnień w Lubinie to propozycja przede wszystkim dla osób zainteresowanych architekturą przemysłową i historią techniki. Miłośnicy industrialnych zabytków docenią zarówno zabytkową konstrukcję z 1905 roku, jak i nowszą wieżę, która pokazuje jak można adaptować tego typu obiekty do współczesnych funkcji.

Wspinacze znajdą tutaj wyzwanie na miarę swoich umiejętności – przewieszona ściana „Kielicha” wymaga doświadczenia i odpowiedniej techniki. Rodziny z dziećmi mogą wybrać się na spacer po okolicy i pokazać dzieciom, jak wyglądały dawne konstrukcje wodociągowe. To też dobry punkt na trasie zwiedzania Lubina dla tych, którzy lubią odkrywać mniej oczywiste miejsca.

Ciekawostki i dodatkowe informacje

Przez krótki czas, od października 2007 do 2010 roku, „Kielich” pełnił jeszcze jedną funkcję – stał się obiektem nadawczym dla Radia Elka Głogów, które nadawało stąd na częstotliwości 89,6 MHz. Po trzech latach stacja przeniosła się do Polkowic, ale ten epizod pokazuje jak różnorodne mogą być sposoby wykorzystania takich konstrukcji.

Wieża na osiedlu Przylesie nigdy nie została uruchomiona jako element systemu wodociągowego. Od początku czekała na pomysł, jak ją zagospodarować – i znaleziono rozwiązanie, które sprawiło, że stała się unikatowa w skali kraju.

Obie wieże wpisują się w szerszy krajobraz industrialnego dziedzictwa Dolnego Śląska, zdominowanego przez przemysł miedziowy, kopalnie i towarzyszącą infrastrukturę. Na tle nowoczesnych osiedli i dróg ich dawna funkcja wydaje się już odległa, ale właśnie dlatego są cennym punktem odniesienia dla opowieści o rozwoju miasta.

Praktyczne informacje dla zwiedzających

Wieża przy ul. Grabowej jest zabytkiem wpisanym do rejestru, więc można ją oglądać tylko z zewnątrz podczas spaceru po okolicy. Nie ma opłat za zwiedzanie, bo to po prostu element miejskiego krajobrazu dostępny przez cały czas.

„Kielich” przy ul. Kukuczki na osiedlu Przylesie jest czasami udostępniany dla zwiedzających i wspinaczy. Dostępność warto sprawdzić przez stronę na Facebooku „Wieża Ciśnień w Lubinie” lub kontaktując się bezpośrednio z zarządcą obiektu. Informacje o godzinach otwarcia, cenach wstępu i możliwości wspinaczki mogą się zmieniać, więc lepiej upewnić się przed wizytą.

Dojazd do obu wież jest prosty – Lubin to niewielkie miasto, więc poruszanie się po nim nie sprawia problemów. Do wieży przy ul. Grabowej można dojechać komunikacją miejską lub samochodem, parkując w okolicy. „Kielich” znajduje się na osiedlu Przylesie, również dobrze skomunikowanym z centrum miasta.

Na zwiedzanie samych wież wystarczy około 30-60 minut, w zależności od tego czy chodzi tylko o oglądanie z zewnątrz, czy też wejście na szczyt „Kielicha”. Dla wspinaczy czas będzie oczywiście dłuższy – w zależności od liczby przejść i poziomu trudności tras.

Warto połączyć wizytę w wieżach z szerszym zwiedzaniem Lubina – miasto ma kilka innych ciekawych punktów związanych z historią przemysłu miedziowego i rozwoju regionu. Spacer po centrum zajmie dodatkową godzinę lub dwie, co pozwoli lepiej poczuć atmosferę tego dolnośląskiego ośrodka.