W małej wsi Chwalimierz niedaleko Środy Śląskiej stoją ruiny, które z daleka wyglądają jak resztki średniowiecznej warowni. W rzeczywistości to pozostałości po jednym z najbardziej przepysznych pałaców na Dolnym Śląsku z końca XIX wieku. Dziś zostały tylko fragmenty wieży z romantycznym krenelażem, taras i glorietta – ale wystarczy to, by wyobrazić sobie dawną świetność tego miejsca.
Pałac w Chwalimierzu to historia o ambicjach świeżo uszlachconej rodziny przemysłowców, o przepychu Belle Époque i o tym, jak szybko może zniknąć nawet najbardziej okazała budowla.
- urokliwe ruiny z romantycznym krenelażem
- piękny park o powierzchni 30 hektarów
- fascynująca historia rodziny Kramstów
- unikalna architektura neorenesansowa
- miejsce idealne na spacery i refleksję
Historia pałacu – od bogactwa do ruin
Georg von Kramsta kupił majątek w Chwalimierzu w 1881 roku. Był przemysłowcem ze Świebodzic, właścicielem fabryk i kopalń węgla – jednym z tych ludzi, którzy w XIX wieku dorobili się fortuny na śląskim przemyśle. Dobór nazwiska nie był przypadkowy – rodzina Kramstów otrzymała tytuł szlachecki stosunkowo niedawno i nowy pałac miał być dowodem ich pozycji społecznej.
Majątek, który Kramsta przejął od zadłużonej rodziny von Wiedebach-Nostitz, wymagał sporego kapitału i pracy. Odziedziczone po ojcu pieniądze oraz posag żony Emmy Scheibler – córki znanego przemysłowca – dały mu możliwości nie tylko naprawienia zaniedbań, ale i budowy rezydencji godnej arystokratycznej rodziny.
W latach 1884-1885 stanął ogromny pałac w stylu neorenesansowym. Projekt przypisywany jest Carlowi Schmidtowi, wrocławskiemu architektowi, który projektował także Belweder na Wzgórzu Partyzantów we Wrocławiu. Budowla miała plan prostokąta i była połączona specjalnym łącznikiem z imponującą czworoboczną wieżą. Całość otaczał mur, miejscami fosa, a do pałacu prowadziła okazała brama z herbem i inicjałami właściciela.
Pałac słynął z przepychu i bogactwa – miał być świadectwem fortuny rodziny i sugestią, że Kramstowie to stara szlachta, choć w rzeczywistości tytuł otrzymali niedawno. Miejscowi do dziś nazywają obiekt „zamkiem” przez wzgląd na jego formę i otoczenie przypominające średniowieczną warownię.
Georg von Kramsta zmarł w 1901 roku. Majątek przejęła jego żona Emma wraz z synem, również Georgiem. Historia rodziny ma tragiczny finał – wnuk Emmy został zamordowany w 1944 roku za kontakty z jeńcami z obozu w Ciechowie.
Co się stało z pałacem po wojnie
Po zakończeniu II wojny światowej pałac został zdewastowany. Jeszcze na początku lat 60. XX wieku obiekt stał w niezłym stanie technicznym – zachowały się zdjęcia dokumentujące jego wygląd. Potem jednak rozpoczęto rozbiórkę. Budynek rozebrano na cegłę, systematycznie grabiono materiały budowlane.
To ironia losu, że po jednym z najpiękniejszych pałaców ówczesnego powiatu średzkiego praktycznie nic nie zostało. Całe założenie można było jeszcze podziwiać w latach pięćdziesiątych, a dekadę później pozostały tylko ruiny wieży.
Co można zobaczyć dzisiaj w Chwalimierzu
Pozostałości pałacu znajdują się w głębi parku, który kiedyś rozciągał się na prawie 30 hektarach. Głównym elementem, który przetrwał, jest fragment czworobocznej, czteropiętrowej wieży z klatką schodową. Wieża zachowała romantyczny krenelاż w zwieńczeniu – zębate wykończenie przypominające blanki na średniowiecznych murach obronnych.
Zachowały się też fragmenty dekoracji – okna zdobione niewielkimi portalami (choć bardzo zniszczonymi) oraz resztki dekoracji stiukowej w skromnie zachowanej części skrzydła pałacu. Na wieży widoczny jest herb Georga von Kramsta. Oprócz wieży ocalały taras i glorietta z dawnym punktem widokowym na park, usytuowanym na skraju wzgórza.
Warto zachować ostrożność podczas zwiedzania – ruiny nie są zabezpieczone i fragmenty konstrukcji mogą być niestabilne. Mimo to miejsce działa na wyobraźnię. Te malownicze pozostałości wyglądają jak resztki średniowiecznej warowni, choć mają zaledwie 140 lat.
Zespół pałacowy – nie tylko ruiny
Pałac był częścią większego założenia. Do dziś zachowała się brama wjazdowa z herbem rodowym i zdobionymi wieżyczkami, z datą budowy 1882 rok – powstała więc jeszcze przed samym pałacem. Nieco dalej stoją stajnie i wozownia pałacowa o charakterystycznej, neogotyckiej zabudowie. Te budynki są tak okazałe, że można je nazwać odrębnymi pałacami.
Obok znajduje się zespół folwarczny z zabudowaniami mieszkalnymi i gospodarczymi oraz reliktami muru granicznego, bruku i fosy z przełomu XIX i XX wieku. Emma von Kramsta była inicjatorką budowy innych obiektów w Chwalimierzu – folwarku, szkoły i domu starców, który obecnie pełni funkcję kościoła.
Miejscowość Chwalimierz pojawia się w źródłach pisanych już w średniowieczu – mówi się nawet o roku 1294. Nosiła wtedy niemiecką nazwę Frankenthal, czyli Frankońska Dolina. Na miejscu pałacu von Kramstów stała wcześniej warownia sięgająca XIII wieku.
Dla kogo jest to miejsce
Ruiny pałacu w Chwalimierzu to propozycja przede wszystkim dla miłośników historii i osób zainteresowanych śląskim dziedzictwem. Nie ma tu muzeum, przewodnika ani tabliczek informacyjnych – trzeba samemu poszukać informacji i wyobrazić sobie dawną świetność tego miejsca.
Miejsce spodoba się też fotografom. Romantyczne ruiny z krenelażem, otoczone parkiem, dają ciekawe kadry o każdej porze roku. Warto jednak pamiętać, że to teren niestrzeżony i niezbyt dobrze utrzymany.
Rodziny z małymi dziećmi powinny zachować szczególną ostrożność – ruiny nie są zabezpieczone, a fragmenty murów mogą być niestabilne. Starsze dzieci zainteresowane historią docenią klimat miejsca i możliwość zobaczenia, jak szybko natura odbiera sobie przestrzeń.
Jak dojechać do Chwalimierza i ile czasu zarezerwować
Chwalimierz znajduje się w gminie Środa Śląska, w powiecie średzkim na Dolnym Śląsku. Wieś leży przy drodze prowadzącej ze Środy Śląskiej do Sobótki. Z Wrocławia to około 30-35 kilometrów w kierunku południowo-zachodnim.
Najwygodniej dojechać tu samochodem. Parkować można przy drodze w pobliżu bramy wjazdowej do zespołu pałacowego. Do ruin prowadzi park – trzeba przejść kawałek w głąb terenu.
Na zwiedzanie warto zarezerwować około godziny. To wystarczy, żeby obejrzeć ruiny wieży, taras, gloriettę, bramę wjazdową oraz zachowane budynki folwarczne i stajnie. Można też pospacerować po pozostałościach parku, który niegdyś ciągnął się na dziesiątki hektarów.
Wstęp na teren jest bezpłatny – ruiny nie są ogrodzone ani zarządzane jako obiekt turystyczny. Nie ma określonych godzin otwarcia. Można przyjechać o każdej porze, choć najlepiej w dzień, gdy widoczność jest dobra i łatwiej unikać niebezpiecznych fragmentów konstrukcji.
Miejsce można połączyć z wizytą w pobliskiej Środzie Śląskiej, gdzie warto zobaczyć rynek z ratuszem oraz Muzeum Regionalne. Niedaleko znajduje się też Sobótka u podnóża Ślęży – góry otoczonej wieloma legendami i śladami dawnych kultur.
